piątek, 22 lutego 2013

B L I S T E X !!!

Blistex  - niektórym nie mówi to nic, a niektórym mówi wiele. To nazwa cenionych na całym świecie balsamów do ust. Firma ta została założona w 1947 roku w Stanach Zjednoczonych, głównym jej założeniem jest produkcja produktów do pielęgnacji ust, o potwierdzonym naukowo działaniu.
Ja osobiście bardzo cenię sobie balsamy tej firmy, jestem fanką różnorakich specyfików pielęgnacyjnych do ust do tego stopnia, że śpię z błyszczykiem na ustach! :) 

Niestety obecnie na polskim rynku dostępna jest śmieszna ilość 5 produktów tej firmy.... podczas, gdy w Stanach możemy cieszyć się ponad 20 różnymi odsłonami!!! Jak zwykle Polska pozostaje 100 lat za innymi państwami... Smutne, ale prawdziwe. Zostaje Nam tylko allegro czy inne tego typu strony lub wycieczka do USA po błyszczyk, który kosztuje nie więcej niż 3 USD.

W Polsce dostaniemy:  
  • Blistex Lip Brilliance
  • Blistex Med Plus - do skrajnie suchych ust
  • Blistex Intensive - silnie popękane i spierzchnięte usta, pomocny również przy opryszczce
  • Blistex Conditioner - intensywne nawilżenie
  • Blistex Classic - przeznaczony do codziennej pielęgnacji ust - ja posiadam i polecam!!! :)
Jeśli chodzi o ceny tych balsamików to nie przekraczają one 12 zł. Cena zależna jest od właściwości produktu. W Polsce możemy je dostać w drogeriach takich jak Super Pharm, Natura czy Rossmann. Po więcej informacji odsyłam do strony w wydaniu polskim BLISTEX POLSKA :) oraz dla zainteresowanych kupnem niedostępnych w polskich drogeriach balsamów Blistex załączam link do strony USA BLISTEX USA

Blistex na Instagramie: 
                
 
Blistex Intensive - dostępny w Polsce

Blistex Classic - dostępny w Polsce - POLECAM!!!


                                                                                         

Czy Wy również używacie Blistex?
Wiecie, że od 1981 amerykańscy astronauci na czas wyprawy otrzymują od Agencji NASA dwie tubki balsamu Blistex® INTENSIVE?? 





poniedziałek, 11 lutego 2013

CLINIQUE

Na początek pod lupę biorę kosmetyk Clinique z zestawu "System Pielęgnacji Skóry 3 Kroki Clinique". Skupię się na 3 kroku, którym jest głęboko nawilżająca emulsja (Dramatically Different Moisturizing Lotion). Kosmetyk ten odkryłam na jednej z sesji zdjęciowych 2 lata temu, jednak zdecydowała się na zakup dopiero pół roku temu. Przez cały czas próbowałam innych kremów gorszej jakości z nadzieją, że znajdę złoty środek na moją wysuszoną skórę twarzy, a szczególnie okolice strefy T. Zazwyczaj twierdzę, że nie zawsze co droższe jest lepsze, jednak rezultatem tego są półki zastawione zbędnymi flakonami z którymi nie mam co zrobić. 
 
Formuła kremu Clinique została specjalnie opracowana przez dermatologów, aby odpowiedzieć na potrzeby nawilżenia każdego typu cery. Wiedząc, że niektóre substancje zapachowe mogą powodować reakcje alergiczne, kremy i pozostałe produkty Clinique są w 100% bezzapachowe. Krem zmiękcza, wygładza i poprawia kondycję skóry.
 
Krem stosuje się zależenie od typu skóry i jej wymagań, zwłaszcza przy uczuciu "łaknienia" nawilżenia, czy ściągnięcia skóry. Nawilżona skóra wygląda na gładszą i zdrowszą, także lepiej broni się przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, ponieważ jej bariera wilgoci jest mocniejsza. Te dermatologicznie opracowane formuły pomagają zmiękczyć, wygładzić i poprawić fakturę każdego rodzaju skóry. 
 
 
Jak dla mnie to chyba jedyny krem, który ma najmniej minusów. Bardzo fajnie się rozprowadza, wchłania. Można go spokojnie stosować pod podkłady, nie roluje się. Konsystencja jest lekka i nietłusta. Krem jest dostępny w kilku rozmiarach flakoników. Ja osobiście mam 30ml i polecam kupić większe opakowanie, ponieważ kremik 30ml nie ma aplikatora i przy zużyciu większej części opakowania aplikacja może sprawiać problemy. 
 
Ceny w drogerii Sephora: 30ml- 80zł; 50ml - 160zł
Powyżej na zdjęciu pozostałe dwa kroki Clinique - mydło do twarzy Facial Soap oraz oczyszczająco- rozświetlający Clarifying Lotion. Niestety nie wypowiem się odnośnie tych produktów, bo ich nie testowałam, aczkolwiek recenzje na forach są niezłe i myślę, że warto spróbować :)